Ciąża, słodka mama i gorzkie słowa, czyli dlaczego kobiety powinny się wspierać

Ciąża, słodka mama i gorzkie słowa, czyli dlaczego kobiety powinny się wspierać

Cześć! Jestem w ciąży, jestem “słodką mamą” i chcę Ci dziś opowiedzieć, dlaczego kobiety powinny się wspierać. Brzmi dość prozaicznie, ale czasem trzeba pogadać.

Słodkie mamy łączmy się w diecie

O fakcie ciąży nie będę się rozpisywać. Może bliżej końcówki napiszę więcej odnośnie wyprawek, moich doświadczeń (już po raz drugi) itd. Dziś o czymś, czego się absolutnie nie spodziewałam. Test obciążenia glukozą, a w zasadzie jego wynik mnie przytłoczył. Najpierw mój lekarz wymyślił, że powinnam z tą dolegliwością pojawić się w szpitalu. Na szczęście udało mi się to obejść dzięki radom dobrej koleżanki (jeśli którąś z Was ten sposób zainteresuje to chętnie wyjaśnię). Ostatecznie wylądowałam u diabetologa (akurat udało mi się trafić na miłą i kompetentną Panią, która się mną opiekuje i widzimy się co dwa tygodnie). No więc tak… Dieta nie wystarczyła w moim przypadku i skończyło się na jednej dawce insuliny na noc. “Ciastki” poszły w niepamięć, soki słodzone cukrem, mąka biała, bułeczki itd. Postaram się za jakiś czas pokazać Wam kilka przepisów na diecie cukrzycowej – całkiem smacznych 🙂 Jak w tym przypadku powinno wyglądać wsparcie?

Weź ode mnie to ciasto drożdżowe!

No i dlaczego mi to robisz? Wpadasz na kawę, wiesz, że mam cukrzycę i przynosisz ciasto drożdżowe? Słodkie, z owocami i białą, pszenną mąką… Oj tak się nie robi. Nie kusi, nie mówi “tylko malutki kawałeczek”. No i co ja w tym momencie? No biorę ten mini kawałek 2×2 cm i czeeekam. Za godzinę mierzę ten cukier drżącą ręką i co? No i wyskakuje dużo powyżej normy i już zaczynam żałować, że dałam się namówić. Podsumowując – zlituj się i nie przynoś mi więcej tych ciast. Ani mi ani żadnej innej koleżance ze stwierdzoną cukrzycą ciążową.

Muszę coś zjeść, więc mi na to pozwól

… i się tak nie patrz. “Jak to?” – zapytasz. Nie mogę patrzeć, bo jesteś w ciąży i jesz?” Nie w tym sęk. Bardziej chodzi mi o to, że w pracy pomiędzy spotkaniami czasem nie mam przerwy nawet 5-minutowej (przecież nikt nie wpadnie na to, że nie mam przerwy dowalając mi spotkanie w każdej wolnej godzinie).  No więc biorę ten jogurt naturalny, albo chociaż jabłko i jem na spotkaniu. Tłumaczę się, co już jest krępujące, a do tego wszyscy się patrzą i nawet zdarza mi się usłyszeć, że “oj ja też bym już coś zjadła”. No dobra, gdy nie byłam w ciąży, to też zdarzało mi się być głodną, bo nie było czasu zjeść, ale teraz? Teraz muszę myśleć o dziecku, a nie o sobie. Zwłaszcza, że jestem “słodką mamą”. Także zwyczajnie nie patrz na mnie jak na dziwaka i nie komentuj – będę Ci bardzo wdzięczna.

Nie, nie chcę siedzieć w domu

Pytania o L4 słyszę średnio co drugi dzień. Dlaczego? W sumie nie wiem z czego to wynika? Czy wyglądam na chorą? Czy mam wypisane na twarzy jakieś uciemiężenie? Nie sądzę… Mam już nawet sposób na te pytania. Na większość z typu “jak samopoczucie” itd. odpowiadam – “wspaniale”. Wtedy się uśmiechasz i nie ciągniesz tematu. Więc jeśli jesteś kobietą aktywną (jak ja) to wyobraź sobie, że gdybyś była w ciąży to chciałabyś pracować jak najdłużej. Przestaniesz wtedy pytać o samopoczucie i sugerować rzeczy typu “weź idź do domu i się połóż”. Gdybym musiała lub chciała to bym poszła na L4 i już. Pójdę, ale gdy ja o tym zdecyduję, więc za podpowiedzi serdecznie dziękuję 🙂

Przepuść mnie czasem

Mówisz, że spieszysz się do toalety i te 3 panie przed Tobą też? A na końcu kolejki stoi sobie ciężarna z ogromnym brzuchem, zbombardowanym przez małe nóżki, które po nim tańczą i nawet słowem się nie odezwie. Przepuść ją czasem. To nie boli. Inne typy kolejek też powinny czasem wykazać się odrobiną empatii. W sklepie, autobusie, przychodni czy w laboratorium na badaniach krwi, gdzie na każdych drzwiach widnieje rysunek z kobietą w ciąży oraz informacją, że ma pierwszeństwo. Jeszcze ani razu mnie ten zaszczyt (nawet w 15-osobowej kolejce) nie spotkał. Przykre, ale prawdziwe.

Zrozum wahania nastroju w ciąży

Miewasz nastroje w trakcie okresu? Przemnóż to razy 1000 i zrozum hormony kobiety ciężarnej. Przemilcz czasem komentarze typu “a coś Ty taka wrażliwa” albo zrozum emocjonalne podejście do wielu spraw. Drażliwość i popadanie z euforii w przygnębienie i na odwrót nie są w ciąży niczym nadzwyczajnym. I nie denerwuj się, gdy sama nie wiem, czego chcę – niezdecydowanie to typowy objaw ciąży. Zrozum mnie czasem i wesprzyj – nawet jeśli mówię lub robię coś “od rzeczy” 🙂

Na koniec hit – nie dotykaj brzucha

Aby łatwiej było to zrozumieć, to może zilustruję. Kobieto… Czy Ty nie byłabyś zdziwiona i zakłopotana gdyby ktoś (bez ostrzeżenia) kładł Ci rękę na brzuchu? Pewnie byś była, więc nie dziw się skwaszonej minie kobiety w ciąży, gdy właśnie Ty naruszasz jej strefę komfortu. Nic Ci to nie da – szczęścia nie przyniesie. Uwierz!

Wsparcie jest ważne

Na koniec tych moich dywagacji mam tylko jedną prośbę – kobiety wspierajmy się. W ciąży, z powodu braku ciąży, przed i po i zawsze. Nie oceniajmy i nie utrudniajmy sobie życia, lecz pomagajmy i co najważniejsze: bądźmy dla siebie po prostu miłe. To tylko tyle i aż tyle.

Miłego! <3



Komentarzy: 29 - na temat “Ciąża, słodka mama i gorzkie słowa, czyli dlaczego kobiety powinny się wspierać”

  • Słodka ciąża na szczęście mnie nie dotyczyła, sle dobrze jest poznać tę dolegliwość by właściwie reagować czy pomóc bliskiej osobie.
    PS. Nie pisz tylko, że dotykanie brzuszka ciężarnej kobiety nie przynosi szczęścia, bo PRZYNOSI! 😉

  • Święte słowa i kobiety wspierajmy się też na co dzień bez głupich przytykow pytań ściganiem się która jest lepsza lub co ma i które dziecko mądrzejsze.

    • Też to znam z placu zabaw. Zamiast się wspierać to tylko wyciąganie sukcesów swojego dziecka…

  • Życzę powodzenia i dużo zdrowia. Sama byłam w ciąży trzy razy. Cukrzycy nie miałam, za to sporo innych dolegliwości. No i ludzie mówili mi różne rzeczy. Żebym poszła do domu i się położyła też. Raczej odbierałam to jako coś życzliwego, choć może niezręcznie ujętego. Może czasami w tych ciążach bywamy odrobinę zbyt przewrażliwione? Jest coś takiego jak funkcja fatyczna mowy. Ludzie mówią, żeby podtrzymać kontakt. Żeby nie było niezręcznej ciszy. Żeby pokazać zainteresowanie sytuacją rozmówcy. Nie mówię tu o sytuacjach, kiedy ktoś naprawdę chce drugą osobę obrazić, ale może nie czujmy się śmiertelnie urażone tekstami w stylu “o, ja tez bym coś zjadła” czy “wyglądasz na zmęczoną”. Sugerowanie, abyś poszła na L4, też pewnie nie jest powodowane chęcią dyktowania Ci co masz robić, tylko wyrażenia pewnego rodzaju troski. Lub na tych spotkaniach siedzą tacy głodni, że już nie mogą na Ciebie jedzącą patrzeć i wypychają Cię do domu 😉 Co do przepuszczania w kolejkach – pewnie, na ile to możliwe. Nie tylko kobietom w ciąży czasem strasznie chce się siusiu 🙂 Mnie z kolei w laboratorium zwykle przepuszczali, ale jeśli czułam się akurat ok i się nie spieszyłam, to grzecznie dziękowałam i czekałam. Natomiast jak się czułam fatalnie, to informowałam kolejkę, że zaraz się na kogoś zrzygam, jak szybko nie załatwię co mam do załatwienia i nie pójdę coś zjeść. Moją prośba spotykała się zwykle z pełnym zrozumieniem i szybką reakcję. Głownie w postaci odsunięcia się ode mnie jak najdalej. Tak więc może – nie bójmy się rozmawiać i prosić, jak coś potrzebujemy. I pamiętajmy, że ludzie i bez ciąży też mogą źle się czuć, mieć swoje problemy zdrowotne, burzę hormonów tudzież dzień na popełnianie niechcący faux pax 🙂

    • Historia z kolejki cudna! Może kiedyś wypróbuję 🙂 Dzięki za treściwy komentarz 🙂

  • Kochana. Byłam dwa razy w ciąży i dwa razy na szczęście bez cikrzycy.
    Tobie życzę zdrówka. Z całego serca . Olej dotykaczy brzuszka ale… i troszkę zrozum. Sama to robię. Ale najpierw zapytuję o zgodę przyszłą mamusię. Sprawia mi to radochę. A jak dzidzia kopnie albo się risza. No kocham to.
    I wcinaj na zdrowie. A jak głodno to daj gryzka albo łyżkę jogurtu. Mona będzie bezcenna 😉

    • Gdy ktoś zapyta to zmienia postać rzeczy 🙂 Miałam na myśli dotykanie brzuszka bez ostrzeżenia 🙂
      Dzięki za życzenia 🙂

  • Bardzo fajny post, na pewno pomocny dla mam z cukrzyca w ciąży. Zycze duzo, duzo zdrowka i powodzenia. Pozdrawiam

  • Każda kobieta inaczej przechodzi ciąże i jeżeli któraś nie chce usiąść, gdy ktoś ustępuje jej miejsca w autobusie, albo przepuszcza ja w kolejce to okej, ale myślę, że I tak powinniśmy pytać, bo ktoś może nie poprosić, a może czuć się źle. Zdrowia i dużo szczęścia dla Ciebie i dla dziecka 🙂

  • Droga Moniko, po pierwsze gratuluję ciąży, mam nadzieję, że od teraz będziesz się tylko dobrze czuła, czego Ci z całego serca życzę. Oczywistym jest to, że każda z kobiet inaczej znosi ciążę, jednak Tobie szczególnie współczuję ze względu na cukrzycę. Piszę to oczywiście z perspektywy swojej własnej ciąży, w której to jadłam głównie bułkę z nutellą, popijając kakao… Więc gdybym musiała uważać na cukier, to chyba bym umarła z głodu.
    Bo ja o dziwo wymiotowałam po wszystkim, co nie było z czekoladą- nie przesadzam, niestety nie żartuję- wymioty i mdłości miałam od początku ciąży, aż po jej rozwiązanie. Niestety nie wspominam dobrze tego okresu, był bardzo trudny i wymagający dla mnie. Więc rozumiem… wspierajmy się, bo bywa trudno i to jest normalne. Ślę ogrom uścisków i dużo dobrej energii. 🙂

    • Dziękuję Kingo za te słowa. Każda z nas faktycznie inaczej znosi ciążę i powinnyśmy to szanować. Ja nie wymiotowałam ani razu, za to teraz zmagam się z cukrzycą. Grunt, że już niewiele zostało, a najważniejsze żeby dzidziuś był zdrowy 🙂 Ściskam :*

  • Bardzo fajnie napisany post! Co prawda w ciąży jeszcze nie jestem, więc nie wiem, z czym się to je, ale łatwo na pewno nie jest.. i z tymi poradami wszystkich pomocnych 😉

  • To typowa Kochana mentalność Polski, a dokładniej polskich “mecherów” które już są nawet w młodym wieku. Doświadczyłam na własnej skórze głupie komentarze “Boże jedyny… taka to specjalnie robi dzieci by na ciążę mieć przywileje w kolejkach”

  • Mam za sobą dwie ciąże..i pamietam że zawsze z tych względów o których piszesz nie mogłam się dokończyć końca ..

  • Jedna z bliskich mi osób ma obecnie cukrzycę ciążową, dlatego czytałam już trochę na ten temat. Nie zazdroszczę, ale wiem też, że dzięki diecie i leczeniu można przez to przejść bez złych konsekwencji. Trzymam kciuki!

    Tak sobie myślę, że w ogóle ciężko jest wspierać osobę na diecie… Wspólne posiłki zbliżają ludzi 😉 Pamiętam, jak mój najlepszy przyjaciel musiał zacząć się odchudzać (i to nie była fanaberia), trochę mi było dziwnie z tym, że już nie zamówimy pizzy ani nie wyskoczymy na coś słodkiego 😉

    Jeśli chodzi o ciążę – doświadczam pewnych rzeczy, o których piszesz. Przy czym mnie samej np. zdarza się zapomnieć o tym, że w sumie to mogłabym poprosić o ustąpienie mi w kolejce. Wszyscy czekają, czekam i ja, jakoś nie dociera do mnie, że w sumie moje czekanie może być trudniejsze 🙂 Lubię być aktywna, też nieraz muszę tłumaczyć, że kiedy mam być aktywna, jeśli nie teraz? W grudniu będę mieć noworodka i trochę trudniej będzie wyjść z domu. Czuję się świetnie i chcę z tego korzystać.

    • I prawidłowo – bądź aktywna tak jak chcesz i na tyle ile potrzebujesz 🙂 a z dzieckiem też się da zorganizować dobrze czas 🙂 Trzymam za Ciebie kciuki! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *