O relacjach damsko-męskich, czyli Mr Right & Mrs Always Right!

„Kto rządzi w związku?” Dobre pytanie, prawda? Uwielbiam dawać pytajniki, przecież wiesz.

To nie jest łatwe pytanie i nie ma na nie jednoznacznej odpowiedzi. Oczywiście jeśli zapytasz kobietę lub mężczyznę właśnie o to – zabrzmi jedno słowo: „ja”! Od dziecka pamiętam, że zawsze ludzie wymieniali się spostrzeżeniami o swoich związkach, ale nie tylko swoich (ach te ploteczki!). Pytań jest więcej: kto ma zawsze rację? Kto trzyma kasę? Kto płaci rachunki?

Można tę listę rozwijać i rozwijać, ale nie… Dziś odwrócę trochę role. Zadam pytanie panom, mężom, chłopakom, partnerom…

„Czy Ty pomagasz swojej żonie w domu?”

Tik-tak, tik-tak, tik-tak… Cisza? Czy padła odpowiedź „tak pomagam” lub „nie, nie pomagam”?

Z tych trzech opcji, cisza jest chyba najlepsza. Dlaczego? Bo w dzisiejszych czasach to pojęcie „pomagania” trochę ewoluowało. Co mam na myśli? A to mianowicie, że DOM należy do obu partnerów i tak naprawdę oboje powinni dbać o to w jakim miejscu żyją.

Pranie, sprzątanie, gotowanie, opieka nad dziećmi to już nie tylko domena kobiet. Współcześni mężczyźni (w większości) wykonują te czynności jako rutynowe. I chwała im za to!

Oczywiście są wyjątki. Słyszę czasem anegdotki kolegów, którzy nie gotują czy nie zmywają, bo twierdzą, że żona zrobi to lepiej. Takie tłumaczenie mocno mnie wyprowadza z równowagi i zwykle z nimi polemizuję. Różnie kończą się takie rozmowy, ale w życiu im nie przytaknę! O nie!

Nie jestem feministką i nie walczę o równouprawnienie, ale uważam, że PARTNERSTWO to fundament każdego związku. Wiadomo, że miłość i zaufanie są na pierwszym miejscu, ale bez wzajemnego wspierania się na co dzień, nie ma mowy o zdrowo funkcjonującym związku.

Kobiety nie potrzebują „pomocnika”, tylko „partnera”. Oboje mieszkają po jednym, wspólnym dachem, a skoro tak, to nie mieści się w głowie, aby tylko jedna osoba dbała o DOM. Oboje pracują, oboje potrzebują po pracy coś zjeść i posiedzieć w czystym mieszkaniu. Nie upieram się, że facet powinien umieć wszystko, więc podział obowiązków będzie tu najlepszą opcją. To naprawdę ułatwia codzienne funkcjonowanie. Ważne, aby się uzupełniać, a jasność w kwestii tego kto odkurza, a kto wyrzuca śmieci, potrafi ułożyć rytm dnia czy tygodnia. Serio!

W przypadku posiadania dzieci jest podobnie – dziecko jest wspólne (i mamy i taty), więc razem się nim opiekują. Tutaj też polecam podział w stylu: „ja je wykąpię, a Ty mu zrobisz kolację”. Trzeba się uzupełniać 🙂

Nikt nie powinien być „pomocą” w domu, tylko stanowić jego integralną część.

No dobra, ale kto w związku ma zawsze rację? Bo od tego zaczęłam te moje wywody. Mawia się, że to do kobiety zawsze należy ostatnie słowo, ale to chyba mężczyźni wymyślili tę „niby” zasadę.

Moje wpisy zwykle pojawiają się po zaczerpnięciu z czegoś inspiracji. Nie uwierzysz co było nią tym razem! Pewnie pomyślisz, że akurat mąż mi w czymś „pomógł” i postanowiłam to spisać. No nie tym razem 🙂

Przedstawiam moje najnowsze poduchy od MyGiftDNA.pl! Nie dość, że są piękne to dosłownie do mnie mówią! Starannie wyhatowane napisy „Mr Right” i „Mrs always right” dodatkowo zostały opatrzone naszymi imionami. W poprzednim wpisie już Ci zdradziłam jak bardzo liczy się dla mnie możliwość personalizowania, a dodawanie imion do różnych rzeczy wprost uwielbiam!

W moim przypadku sama wybierałam sobie prezent (już tak mam, bo lubię praktyczność!), ale sklep ma tak zbudowane możliwości wyszukiwania, że można przygotować niespodziankę dla każdej bliskiej nam osoby i z pewnością jeszcze nie raz skorzystam z tej opcji. Zwłaszcza dlatego, że prezenty przychodzą pięknie zapakowane i można od razu je wręczyć (to naprawdę ułatwia życie!).

Co do inspiracji – napisy na poduszkach w wolnym, polskim tłumaczeniu znaczą mniej więcej tyle, że Pan ma rację, a Pani zawsze ma rację. W naszym przypadku powinniśmy dokupić i położyć pośrodku podłużną poduszkę ze znakiem równości. Dwa mocne charaktery zawsze chcą dominować i pogodzenie ich to wyzwanie. Ale jak się kogoś mocno kocha, to się da 🙂

Poduszki już jakiś czas goszczą w naszej sypialni i umilają nam czas, są miękkie, duże (50×50 cm!) i co najważniejsze – są dwie! Podpisane wyhaftowanym imieniem, więc nie ma mowy o pomyłce, a uwierzcie mi u nas bitwa o poduszki to częste, wieczorne wydarzenie.

Dzięki takim poduszkom, od teraz Państwo „Right” będą żyli długo i szczęśliwie…

PS: Koniecznie daj znać jak to jest u Ciebie. Kto ma zawsze rację? 🙂

A po spersonalizowane prezenty na przeróżne okazje, zapraszam na MyGiftDNA.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *