Jakie dekoracje do pokoju małej dziewczynki?

No właśnie jakie? Jak dobrać idealnie elementy do pokoju trzylatki? Co jest niezbędne i na pewno się przyda? Co jest po prostu ładne? A co właściwie lubią takie maluchy?

Ja, jako praktyczna matka, z chęcią opowiem Ci o tym, jak urządziłam pokój Melanii. Wiadomo, że nie ma opcji kupienia i zaplanowania wszystkiego na start, więc ciągle w pokoju dziecka się coś zmienia, ale to co na pewno polecę, to słuchanie rad koleżanek z doświadczeniem i ciągłe poszukiwanie inspiracji 🙂

Szczerze, to kiedyś nie wiedziałam, że tak teraz będzie wyglądał pokój mojej księżniczki. Każdy ma jakieś tam wspomnienia z dzieciństwa: kolorowe ściany, meblościanki wypchane maskotkami, pudła z klockami, lampka nocna na parapecie i wiele innych.

Jak to jest teraz? Jak współczesne mamy urządzają pokoje dzieciom? Myślę, że bardziej funkcjonalnie, ale też z większym gustem. Zależy nam, aby pokój nie tylko był „poukładany”; chcemy żeby było wszystko spójne i dobrane kolorystycznie.

Pokój Meli jest malutki, ale chyba właśnie dlatego jest taki słodki (szczerze, to marzyłam jako dziecko aby mieć podobny). Tak, wiem o czym teraz myślisz – że ja realizuję swoje marzenia z dzieciństwa. Może trochę tak, ale jak każda mama chcę jej dać co najlepsze. Na razie mogę sobie pozwolić tylko na malutki pokoik, więc starannie planuję w nim każdy centymetr. Kolory są dość umiarkowane, ale to zobaczysz na zdjęciach.

No to zapraszam! Zobacz co tutaj mamy…

Białe łóżko z popularnej sieci – rośnie razem z dzieckiem, a obecnie jest rozłożone na całe 135 cm! Według mnie to świetna opcja, bo 3-latka nie potrzebuje łóżka na 2 metry. Jest nie dość, że funkcjonalne (spokojnie nadaje się się też dla nastolatki) to jeszcze przeurocze. Wypełniłam je neutralną, szarą pościelą i poduszkami – Mela uwielbia je w każdej postaci. Mamy już taką rodzinną tradycję, że jak mama jedzie w delegację to zawsze wraca z podusią dla córeczki – muszę się jakoś wkupić po długiej nieobecności.

Najpiękniejszy element dekoracji łóżeczka to bawełniane, świecące kule od Cotton Ball Lights. W moim przypadku można powiedzieć, że to była miłość od pierwszego wejrzenia 🙂 Dlaczego? Z kilku względów:

  • jestem estetą i oprócz praktyczności cenię design,
  • zależy mi na delikatnym, miękkim świetle,
  • ponad wszystko cenię bezpieczeństwo dziecka – dają mi je niegrzejące lampki ledowe,
  • liczy się dla mnie bardzo jakość wykonania i technika handmade (kule od Cotton Ball Lights są ręcznie robione z zachowaniem fair trade).

Może Cię to zdziwi lub nie, ale na mnie handmade działa jak magnes. Z dwóch względów – sama uwielbiam DIY (opiszę to jeszcze dalej), poza tym pracuję w firmie, gdzie ręcznie produkuje się fotoalbumy. Jestem sentymentalna i jak widzę gdzieś napis „handmade” to sięgam po to w pierwszej kolejności. Kiedyś „cottonki” znałam tylko ze zdjęć i zaczęłam ich szukać w mojej okolicy. Niestety udało mi się znaleźć tylko plastikowe ich odpowiedniki – tych nie polecam, bo wydaje mi się to towar zbyt podejrzany. Dekoracje do pokoju Meli wybieram starannie. Chcę być pewna nie tylko walorów estetycznych, ale też bezpieczeństwa.

Przy zakupie lampek w sklepie internetowym zaskoczyło mnie coś jeszcze – mogłam sama wybrać każdą kulkę pojedynczo korzystając ze specjalnego konfiguratora. Jest to dla mnie dużą zaletą – kolejne zboczenie z mojej pracy – personalizacja. Zawsze polecam z całego serca produkty, w których klient ma bezpośredni wpływ na wygląd tego, co zamawia. Zaglądnijcie na stronę Cotton Ball Lights i zróbcie dekoracyjny prezent swoim dzieciakom – możecie wspólnie wybrać kolory oraz ilość kul, a potem cieszyć się pięknym, ciepłym blaskiem cottonków.

Co jeszcze gości w tym małym pokoiku?

Oczywiście pojemniki na zabawki: materiałowy, bawełniany kosz, który naprawdę dużo pomieści i kolejna bliska memu serce rzecz – biała, drewniana skrzynia, którą zrobił dla Meli jej dziadek. Nie chciałam plastikowych organizerów, bo tony tego tworzywa w pokoju 3-latki chyba by mnie przerażały. Skrzynia jest duża, pojemna i w skandynawskim stylu. Lubię jak wszystko do siebie pasuje, a skoro większość mebli w domu mam w białym odcieniu to nie chciałam tutaj nic w jaskrawych barwach. Wiem, wiem – teraz sobie myślisz, że w pokoju Meli jest wszystko co podoba się tylko mi – zaskoczę Cię, tatusiowi też się podoba ten wystrój 🙂 A Mela? Wydaje mi się, że czuje się w swoim królestwie bardzo dobrze 🙂

Nie rozpraszajmy się! Co dalej? Na białej ścianie znajduje się 3 elementy: fotoobraz w formacie 70×100 cm od najlepszefoto.pl (tak, tak tu pracuję), wykonana przeze mnie papierowa girlanda z imieniem córeczki oraz pompony tiulowe w pastelowych kolorach (tak, to też dzieło mamusi). Tutaj znów odzywa się w mojej duszy DIY 🙂 Wykonanie tych dwóch dekoracji jest banalnie proste i jeśli chcesz mieć podobne to wystarczy chwila czasu, wyobraźni oraz kupno materiałów. Zapewniam, że rzeczy samodzielnie wykonane cieszą oko.

Oprócz wymienionych rzeczy w pokoju znajduje się prosty, biały regał na zabawki i granatowy dywan – tak, ciemny, tak bez ulubionej postaci z bajki. Dopóki mam jeszcze coś do powiedzenia, to w pokoju Melanii będzie w miarę stonowany wystrój. Boję się co będzie za parę lat 🙂

Zachęcam Cię mamusiu do urządzania pokoju dziecka zgodnie ze swoim gustem, myśląc nie tylko o pięknym wnętrzu, ale również o funkcjonalności każdego elementu. Daj znać jak Ci się podoba w małym pokoiku Meli. Tymczasem zapraszam do pooglądania zdjęć! 🙂

 

 

 

 

 

 

PS: Jeśli podobnie jak moja Mela, chcesz cieszyć się tym miękkim, ciepłym światłem, to zapraszam do oficjalnego sklepu:

Comments

    1. Post
      Author
    1. Post
      Author

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *