Dziś nudy – życie codzienne mamy na etacie, która próbuje to wszystko ogarnąć… A nie czekaj! Jakie nudy? To życie (tej matki) pędzi niczym rollercoaster! 😉 Jak? No szybko! I to czasem, aż tak, że brak tchu i… Czasu. O tak, tego ostatniego mamusi nigdy nie wystarcza.

Spodziewasz się, że zacznę teraz opowiadać, jak to wspaniale mam wszystko ogarnięte i że śmieję się z tych, co nie dają rady. Yyy… No nie zacznę i nie powiem, że jestem mamą na medal, ale…

…mam kilka sposobów na ułatwienie sobie życia

Pierwszy – rzuć pracę zajmij się domem. A nie to niedobra rada, bo kredyty trzeba spłacać i żyć mieć za co. To nie, cofam to 😉 Pierwsza rada to… Olej to! Ale co? No wiesz, te wszystkie małe, nieistotne rzeczy, które choć nie są Ci bezpośrednio potrzebne do życia, to spędzają Ci sen z powiek. Jakie? No, że płyn do płukania Ci się rozlał na dywanik w łazience i ta niebieska plama nie może się doczekać aż zniknie – może zniknąć w sobotę, więc wyluzuj. W zlewie jest jeden brudny talerz, bo się nie zmieścił do zmywarki, albo nie zdążyłaś umyć ręcznie wcześniej, a obecnie wisi na Tobie dziecko i próbujesz je położyć, ale w myślach już widzisz jak go myjesz. Serio tak masz? No Matko Polko daj żyć! Do rana pleśń na nim nie wyrośnie. Itd., itp.

Naucz dziecko sprzątać – zupełnie nie żartuję!

Ałaaa… Krzyczysz znów nadeptując w salonie śliczny czerwoniutki, ostry jak brzytwa klocuszek Twojego dziecka. Co wtedy robisz? Podnosisz, przechodzisz obok dziecka wpatrzonego w najnowsze bajki w tv (sama jej włączyłaś, żeby coś zrobić w międzyczasie i już Cie gryzie sumienie, że się nim nie zajmujesz) i co? No wędrujesz do pokoju swojego brzdąca i wkładasz do pozostałych zabawek. O miś, o lala, o auto – patrzysz. No to sprzątasz resztę i tak kolejne pół godzinki. A dziecko? No chichra się przed tv. O nie mamusiu! Nie rób tego! Nie sprzątaj za swoim dzieckiem! To Ty powinnaś zrobić coś innego w tym czasie np. kolację dla wszystkich, którą też przecież musisz zrobić. Magiczna rada: naucz swoje dziecko sprzątać! Nie da się? Da – moje sprząta, ale nie z własnej inicjatywy. Nauczyliśmy ją tego. My rozmawiamy z Melą o różnych rzeczach. Dużo. Możecie się śmiać, ale my z mężem jesteśmy z tych „tłumaczących” rodziców i na razie całkiem sprawnie nam to idzie 😉

Prowadź kalendarz, a nawet kalendarze

To jest mój konik – kalendarze. Ja korzystam z trzech: mój osobisty (od Zaplanuj swój sukces), ścienny oraz internetowy (w pracy, aby ogarnąć wszystkie spotkania). Ale na co to komu? I czemu aż trzy? Dla porządku i planowania czasu. To naprawdę oszczędza czas, bo wpisując do przodu spotkania ze znajomymi, kosmetyczkę, lekarza czy treningi męża – oszczędzasz czas na debatowanie co i kiedy załatwić i czy przypadkiem nie planujecie wyjścia w ten sam dzień – po co się kłócić kto ma zostać z dzieckiem – lepiej wspólnie planować rodzinny czas 😉

Nie myśl w kategoriach „muszę”

Muszę wykąpać dziecko o 20, muszę dokończyć raport, bo rano nie zdążę, muszę dziś lecieć na zakupy, bo jutro wpada Basia na kawę… A co jeśli nie zrobisz tego wszystkiego na czas… Yyy… Czekaj, niech pomyślę… Nic?  A tak nic! Nic się nie stanie, bo to nie są sytuacje ekstremalne i zagrażające zdrowiu lub życiu i nie wymagają wizyty u lekarza. Nie żyj pod presją idealnej Matki Polki, która ma zawsze wszystko ogarnięte i dopilnowane. Moje dziecko w domu nie chodzi w sukienkach i w warkoczu. Jak wyplami koszulkę, to sobie w niej chodzi. Czasem jej przebiorę, czasem nie. No i co? Co to zmienia. No nic. Nie musimy być idealne. Nic nie musimy. Wszystko możemy i róbmy tak, żeby naszej rodzince żyło się dobrze 😉 A ta poplamiona koszulka nie przyczyni się do rozpadu rodziny lub sprawy dla reportera.

Zanim wyjdziesz za mąż zadaj sobie dwa pytania

Oprócz miłości w życiu liczy się też pragmatyczne podejście do niektórych spraw. Osobiście uważam, że czasy patriarchatu się już skończyły. Obecnie bardzo często oboje rodzice pracują i powinni dzielić się opieką i obowiązkami domowymi. Aaa… Miałam podać dwa pytania. Uwaga nadaję!

1. Sprawdź czy Twój przyszły mąż sprząta i gotuje – serio! To ważne kryterium 😉

2. Zapytaj co myśli o wychowywaniu dzieci – jeśli powie, że to babska sprawa, to kobieto dobrze Ci radzę, odwołaj ten ślub!

Ja mam to szczęście, że wyszłam za odpowiedniego mężczyznę (ps: właśnie czyta Meli bajki – och, jaki to uroczy dla mnie widok 🙂 )

Zgadzasz się ze mną? A może masz zupełnie inne podejście? Chętnie się dowiem, jakie jest Twoje zdanie!

Tyle na dziś! Mam nadzieję, że moje rady Ci się chociaż trochę przydadzą 😉 Uciekam do mojej wspaniałej rodzinki <3


Czy spodobał Ci się przeczytany właśnie tekst?

Jeśli tak, to bardzo mi miło. Chcesz co jakiś czas poczytać o moich pasjach związanych z życiem mamy marketerki? Masz kilka możliwości:
udostępnij ten wpis jeśli Ci się podoba i chcesz pokazać go innym,
– zostaw komentarz – chcę wiedzieć czy myślisz podobnie do mnie, a może masz zupełnie inne zdanie,
polub mój profil na Facebooku – sporo tam kulisów moich pasji,
zaobserwuj Instagrama – jeśli lubisz oglądać moje zdjęcia 🙂

 

 

 

36 thoughts on “Dziecko, praca, dom – jak to wszystko ogarnąć i nie zwariować? Kilka sprawdzonych sposobów!

  1. Bardzo inspirujące. My się jeszcze na dzieci nie zdecydowaliśmy, chociaż mój mąż sprząta i gotuje 🙂 W stu procentach zgadzam się z zasadą „nic nie muszę”, stosuję ją większości życiowych spraw i dzięki temu się tyle nie stresuję. Fajny wpis, dzięki!

    1. Świetnie, dwa punkty masz zrealizowane – będzie Ci łatwiej gdy przyjdą dzieci 😉 Pozdrawiam i ściskam! 😉

  2. Mój mąż sprząta i pomaga ogromnie, ale problem jest taki, że ma taką pracę, że cztery dni w tygodniu jest poza domem. Ja wtedy jestem matką i ojcem, blogerką, nauczycielką – wszystkim! Ciężka sprawa!

  3. Hehe – bardzo dobre rady! Szczególnie ostatnią rzeczywiście należy sobie mocno wziąć do serca! ;P

  4. tak nauczenie dzieci sprzatania to najlepsze co może być:D dzieci dzięki temu uczą się szacunku do mamy pracy w domu i teższacunku dowykonanej pracy 😀

  5. Co do pierwszej rady, to ja nie pracuję, zajmuję się domem i dziećmi a i tak nie mogę się ze wszystkim ogarnąć i na wszystko brakuje mi czasu:D Sprzątania też od małego chłopaków uczyłam, ale efekty nie do końca mnie satysfakcjonują.

  6. Z perspektywy czasu zawdzięczam rodzicom to, że nauczyli mnie sprzątać po sobie. Nigdy nie miałam w pokoju porozrzucanych zabawek czy bałaganu 🙂
    Pozdrawiam!

  7. Kurcze, ja siedzę w domu i staram się olewac te drobnostki a i tak biegam cały dzień i nie mam na nic czasu… Ale może to dlatego że Jula ma 10msc.ciagle sobie wmawiam se jak będzie straszą będzie łatwiej, np. Będzie mi pozwalać wychodzić z pokoju…

  8. O tak, rady bez których się nie obejdzie 😀
    Też nie robię nic na siłę. Wolę mieć nieidealnie czysty dom, lecz szczęśliwą rodzinkę, nie na odwrót 😉
    Co do punktów o ślubie – nie zwlekałam, gdy zobaczyłam jak ochoczo podchodził do sprzątania. To był strzał w 10tkę 😀 Dziś mam męża, który nie narzeka, jak poproszę go, żeby zajął się dzieckiem, czy poodkurzał… 😀

  9. Małe dzieci bardzo lubią pomagać mamie. Tylko, że my nie mamy cierpliwości do ich nieporadnych działań i wolimy same szybko ogarnąć. W efekcie kilka lat pózniej nadal ogarniamy same i nie możemy już liczyć na bezinteresowną pomoc.

    1. Często niestety tak jest, ale uważam, że taka nauka nie idzie w las i w przyszłości zaprocentuje 😉

  10. Kalendarz i planowanie to dziś absolutnie nawyk i przedmiot pierwszej potrzeby.No ale zdarza się, że dzień pędzi za szybko, coś się przesuwa, ktoś odwołuje na przykład jakieś spotkanie i cały misterny plan szlag trafia 🙂 dobrze mieć wtedy opcję B 🙂 Pozdrawiam, sympatycznie tu u ciebie ( aż sobie przypomniałam jak to się na klockach Lego przewracałam w salonie, a i wyrzuty sumienia, że mogłabym się kreatywnie zając dzieckiem, a nie pasywnie, też znam, i pamiętam, mimo, że upłynęło już trochę czasu:))))

  11. Kiedy wróciłam dzisiaj po dłuuuuuugim dniu,po 18, totalnie wymęczona, a czekała na mnie kolacja i narzeczony kazał mi po prostu siedzieć i odpoczywać… no to będzie dobry mąż 😉

  12. Dobrze mówisz! Ja nie pracuje zawodowo i w sumie na etat nie planuje wrócić… Ale aktualnie mam dwie córki, no i bloga. Próbuje uczyć dzieci sprzątania po sobie, ale jakoś ostatnio gorzej idzie. Kiedyś starsza sprzątała po sobie, a teraz? Hm, nie za bardzo chce. Chociaż od pół roku chodzi do przedszkola, to bywa ciężko. Dlatego podziwiam mamy pracujące i jeszcze znajdujące czas na bloga.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *