Jak kogoś kochać? Stopniowo…

Zakochałam się! – mówi mi Hanka. „O Matko Bosko, to się teraz zacznie” – myślę…

Znacie ludzi, którzy zakochali się i świat się dla nich wywrócił? Ja znam i staram się cieszyć szczęściem moich przyjaciół, ale nie zawsze przychodzi mi to z łatwością. Dlaczego? Bo sama „motylki” mam już dawno za sobą, więc  dla mnie miłość to zupełnie coś innego niż dla nich. Nie ogarniam już swoim umysłem tego, że przestali odwiedzać rodzinę, nie odzywają się do przyjaciół, na wszelkie spotkania zawsze przychodzą ze swoją połówką i nagle zmienili swoje zainteresowania o 180 stopni. Dziwaki jakieś.

Każdy kocha inaczej

Oczywiście to co powyżej piszę z nutką ironii, bo nie zawsze tak jest, ale w skrócie chodzi mi o to, że jak się człowiek zakocha to trochę szaleje 🙂 I to widać, czasem za bardzo. Zaplatanie rąk na wszelkie możliwe sposoby, ciągłe przytulaski, patrzenie sobie w oczy… Oj tak słodko się zrobiło, że aż mnie mdli. Ale niech będzie – każdy kocha inaczej. Każdy z nas okazuje miłość na swój sposób. Inaczej młodzi dwudziestolatkowie, a zupełnie inaczej ludzie po pięćdziesiątce. Czy to źle?

Pięknie się różnimy

Idąc dalej – w każdym wieku, w każdym związku, o innym czasie, kocha się inaczej. I nie ma co się łudzić – nie kochamy cały czas tak samo jak przez pierwszy miesiąc związku (patrz akapit pierwszy, czyli motylki itp.). Nasz związek przechodzi fazy, wzloty, upadki, chwile uniesień i potwornych kłótni. Ale to wszystko jest dobre i potrzebne. Jeśli się kochacie to to zupełnie zdrowe.

Miłość to nie tylko babeczki i tęcze

Każdy z nas okazuje miłość na swój sposób. Magda poprzez opiekę, troskę i karmienie, ale mąż zarzuca jej, że jest nadopiekuńcza. Janek poprzez dawanie wolności, jednak jego żona jest zdania, że nie jest on w związek dostatecznie zaangażowany. Basia uważa, że tylko poświęcając partnerowi każdy wieczór może okazać mu, że jej zależy. Okeeej, choć to dla mnie już jakaś paranoja, serio! Nie można mieć kogoś na 24 godziny non stop. Takie takie dziwne dla mnie, albo ja jakaś dziwna może.

Nie ma co oceniać, warto skupić się na sobie

Gadamy codziennie o innych. Codziennie, i dużo. Oceniamy związki i porównujemy do innych. Aaa i hit: rady znajomych, którzy nie są w związku, nie mają dzieci, ani kilkunastu lat stażu w byciu razem (my mamy i jak pomyślę, że tyle się znamy, to powiem Ci, że ciężko mi w to uwierzyć). Nie ma co się skupiać na innych związkach – dbaj o swój, bo jest Twój.

Życie to tylko chwila

Życie nie będzie trwało wiecznie, więc ciesz się miłością. Swoją. Dbaj o nią, pielęgnuj, myśl o niej. Nie pozwól jej umierać czy psuć się. Kiedyś jak babcia mi mówiła, że życie mija jak jeden dzień to myślałam, że może i tak, ale ja mam go jeszcze tyle przed sobą, że zdążę się nacieszyć miłością. Nikt nie ma gwarancji ile lat przeżyje, dlatego warto kochać mocno i ciągle.

Czyli jak?

Mam sposób… Aby rozwijać swoją miłość, trzeba kochać stopniowo. Korzystaj śmiało z czasu zakochania i wariuj na punkcie tej drugiej osoby. Jak przyjdzie czas wspólnego mieszkania to ciesz się jak szalona (na brudne skarpetki w różnych miejscach i inne natręctwa czasem będziesz musiała przymknąć oko, ale czego się nie robi dla miłości <3 ). Potem ślub, potem dzieci. Wszystko ma swój czas, a miłość wtedy się zmienia. Ale ciągle trzeba ją podgrzewać, żeby się nie wypaliła…

Mów jasno o swoich potrzebach i pragnieniach

Jesteś już z kimś długo, więc możecie wprost rozmawiać o swoich marzeniach. Warto się nimi dzielić i wspólnie je realizować. Relacja wymaga poświęceń i kompromisów, ale z pewnych ważnych rzeczy nie powinniśmy rezygnować. Jeśli boisz się, że Twoje potrzeby odstraszą partnera (np. potrzeba wspólnego zamieszkania czy ślubu), to może być znak, że nie do końca do siebie pasujecie, więc się kobieto dobrze zastanów czy tego chcesz.

Nie pozwól, by wyłącznie relacja definiowała to kim jesteś

Bo jeśli się skończy lub zacznie szwankować, stracisz jedyne źródło wsparcia i pozytywnej samooceny. Dla rozwoju osobistego potrzebujemy mieć osobowość w relacji i poza nią. Dlatego tak ważne jest własne zdanie, zainterowania, pensja…

Spędzaj czas także sama

Poświęcanie czasu wyłącznie dla siebie, bez męża czy dziecka, jest bardzo ważne. Od czasu do czasu spędzaj czas w samotności. Dla mnie obecnie to pisanie bloga czy czytanie ksiązki, jeśli Mela mi na to pozwala. Czasem wychodzę na miasto z przyjaciółmi, a mąż wieczorami spełnia się sportowo. Każdy coś ma – rzekłabym. I dobrze nam z tym 🙂

Komunikuj jasno o co Ci chodzi

Umiejętne komunikowanie się to podstawa udanego małżeństwa czy związku. Przede wszystkim ważne, żebyście ze sobą rozmawiali. A w tych rozmowach, żebyście wyrażali to, co czujecie, co myślicie i czego chcecie. Nie każ partnerowi się domyślać (on to powinien wiedzieć, jak mnie kocha to się domyśli itp.). Dobrze Ci radzę, powiedz wprost, bo domyślanie się rodzi duże problemy.

Kochaj, kochaj, kochaj

Stopniowo, w pełni szaleństwa, stabilnie, mądrze, zabawnie, odpowiedzialnie i bardzo, bardzo mocno.

Bądź szczęśliwa!


Tekst powstał wspierając akcję Tydzień Małżeństwa w internecie, którą prowadzi w Polsce Ewa Olborska z Mocem.  Zajrzyj również do innych tekstów w tej kampanii 🙂

Mam ochotę na „chwileczkę zapomnienia”…

Oj tak! Każdy czasem ma ochotę na chwileczkę zapomnienia, jak niegdyś śpiewała Hanna Banaszak. Nie wiem czy pamiętacie tę piosenkę o „czarującym epizodziku”, ale ja często sobie ją nucę 😉

Wieczna dieta

Jestem kobietą i jestem na wiecznej diecie – tak mogłaby brzmieć notka o każdej z nas. Niestety nie zawsze udaje się wytrzymać bez czegoś słodkiego. Wszystkiemu winne są endorfiny – to przez nie sięgamy po słodkości by jak najszybciej poprawić swoje samopoczucie, zadowolenie, a nawet zniwelować uczucie bólu. Endorfiny, potocznie zwane hormonami szczęścia, wpływają na nas tak mocno, że bardzo szybko się od nich uzależniamy, co wynika z tego, że w trakcie spożywania słodkich produktów zachodzi reakcja chemiczna w mózgu w efekcie, której są one produkowane.

Jedz słodycze, byle nie za dużo!

Oczywiście jedzenie słodyczy w nadmiarze jest niekorzystne, ale jeśli zachowamy odpowiedni umiar to większość dolegliwości nas nie dopadnie. Najlepiej ograniczyć słodycze typu żelki czy cukierki, bądź przesłodkie ciasta o nieznajomym składzie. Pewnie Cię nie zaskoczę, ale one nie mają dla nas żadnych wartości odżywczych.

Jest nadzieja – czekolada…

Jeśli nie możesz lub po prostu nie chcesz (tu do siebie mówię szczególnie 😉 ) obyć się bez słodkości to sięgnij po czekoladę. Dlaczego? Uwaga przygotowałam się i wyczytałam, że zawiera ona wiele ważnych mikroelementów (np. magnez, potas, cynk) i witamin (z grupy B, A, E). Wszystkie one wpływają na nasz układ krwionośny (zapobiegają chorobom serca czy odwlekają zmiany miażdżycowe).

Nie każda czekolada jest dobra

Sprzedam Wam dziś przepis na wybór czekolady: kieruj się zawartością kakao, bo im więcej tym lepiej, ale takie zdrowe minimum to 70%. Nie wiem czy jesteś osobą czytająca składy, ale w tym przypadku postaraj się to robić obowiązkowo.

Chcesz mieć czasem chwileczkę zapomnienia, usiąść w fotelu i delektować się wysokogatunkową czekoladą?

Mam dla Ciebie idealną kandydatkę, która sprawi, że Twoje wyrzuty sumienia z powodu jedzenia czekolady przestaną Cię męczyć.

 

Manufaktura czekolady

Lubię próbować nowości, więc gdy trafiłam w internecie na Manufakturę czekolady, to wiedziałam, że muszę spróbować. Wiadomo, że uwielbiam czekoladę i nie mogę bez niej żyć, więc szukałam takiej, która najmniej będzie szkodliwa dla mojego ciała. Znalazłam!

No dobra, ale czym ich czekolady różnią się od innych?

Posłużę się metaforą żeby to trochę wytłumaczyć. Pijecie soki z owoców? No jasne, że tak i pewnie wiecie, że sok wyciskany bezpośrednio z owocu jest dużo lepszy od jego odpowiednika w kartonie, który powstał z koncentratu. Czekolada zrobiona ze świeżo wyprażonych ziaren kakaowca różni się bardzo od swojego odpowiednika z półproduktów. Czekolady z Manufaktury pokazują jak ważne jest geograficzne pochodzenie i kontrola uprawy. O smaku decyduje również klimat co sprawia, że mają wielokrotnie niepowtarzalny i oryginalny smak. To właśnie jest rzecz, która je wyróżnia od czekolad produkowanych przemysłowo, gdzie najważniejsza jest standaryzacja i powtarzalność.

Ekscytujące smaki i niepowtarzalność

Czy nie uważasz, że to niesamowite, że masz możliwość spróbowania prawdziwej czekolady z różnych zakątków świata? Smaki z poszczególnych zbiorów potrafią się od siebie nieco różnić i to jest w nich niepowtarzalne i ekscytujące. Twórcy Manufaktury sprowadzają ziarno kakao z Afryki, Ameryki i Azji, aby pokazać, że smak czekolady jest wielowarstwowy i różni się w zależności od miejsca pochodzenia oraz długości fermentacji.

Dość teorii! Czy faktycznie jest dobra?

Posmakowałam czekolad deserowych z różnych zakątków świata oraz listków czekoladowych, które urzekają swoimi nieregularnymi kształtami, truskawkami oraz smakiem szarlotki. Wszystkie te czekolady wyglądają, pachną i smakują niesamowicie! Jedząc je masz wrażenie, że za każdy kawałeczek jest podróżą, przygodą i odkrywaniem nut smakowych. To jest właśnie moja chwileczka zapomnienia. Rozpływam się…

Zanim spróbujesz czekolad z Manufaktury zachęcam do odwiedzenia jej kanału na YouTube (tak znów odzywa się dusza marketerki), aby poznać tajniki przygotowywania tych niesamowitych słodkości.

To właśnie moja #chocolatestory, a tymczasem życzę smakowitych wrażeń, a sama idę komponować swoją czekoladę (tak, mają taką opcję na www) 🙂

Pa!


Czy spodobał Ci się przeczytany właśnie tekst?

Jeśli tak, to bardzo mi miło. Chcesz co jakiś czas poczytać o moich pasjach związanych z życiem mamy marketerki? Masz kilka możliwości:
udostępnij ten wpis jeśli Ci się podoba i chcesz pokazać go innym,
– zostaw komentarz – chcę wiedzieć czy myślisz podobnie do mnie, a może masz zupełnie inne zdanie,
polub mój profil na Facebooku – sporo tam kulisów moich pasji,
zaobserwuj Instagrama – jeśli lubisz oglądać moje zdjęcia 🙂
Do następnego!

 

 

 

Kochamy, więc czytamy…

Kochasz swojego maluszka? No jasne! To takie pytanie retoryczne na początek. Luty to miesiąc miłości, więc to idealny czas żeby sobie ją okazywać. Ale jak to przekazać czterolatce? Słowa „Kocham Cię” mamy w swoim słowniku już od dawna, ale czy Mela je rozumie? Co sobie myśli gdy to mówi? Jak odbiera to, że ja ją kocham?

To trudne pytania, bo nie łatwo się postawić na miejscu swojego dziecka. Chcesz żeby ono wiedziało, że je kochasz? To mu to okaż!

Jak?

No właśnie? Jak? Dziś dam Ci jedną podpowiedź – przez czytanie. Teraz pewnie myślisz, że napiszę jak to codziennie zasiadam z Melą w pokoju, wybieramy bajeczkę i czytamy, oglądamy, dyskutujemy… Tak by było, gdyby było idealnie. Gdyby mama miała czas, gdyby się mleko na kakao nie przypaliło, gdyby mama nie musiała pracować, gdyby nie poszła na spotkanie wieczorem…

Nie jest idealnie

No nie jest, ale… Będę pracowała nad sobą, aby było lepiej! Jako dziecko przeczytałam wszystkie książki z biblioteki szkolnej (aż mi samej trudno w to uwierzyć 😉 ), więc umiłowanie do czytania Mela odziedziczyła po mamusi. Książeczki są z nami praktycznie od urodzenia (zaczynaliśmy od kontrastowych), cały czas je kupujemy, goście wiedzą, że mała je uwielbia, więc też zawsze dbają aby przynieść jakąś ze sobą, a Meli szafeczki obecnie aż się od nich uginają. Tylko co z czytaniem… To moja działka i czas bardziej się przyłożyć.

czytamy bajeczki

Nowoczesne techniki robią nam krzywdę

Oj tak. Włączyć dziecku bajkę na tv, telefonie czy komputerze to każdy potrafi. Dlaczego to robimy? Dla świętego spokoju, żeby móc popracować, ugotować obiad na jutro itd. itp. Wymówek, aby ominąć czytanie w pokoju z dzieckiem każdy z nas ma mnóstwo. A właśnie to czytanie rozwija umysły naszych maluszków. To ono kształtuje ich wyobraźnię i dzięki niemu wyrastają na kreatywnych i mądrych ludzi.

Od dziś mówię stop!

Komu i czemu? No sobie najbardziej! Spojrzałam prawdzie w oczy… I co zobaczyłam? Że istotnie czytam z Melą często, ale nie codziennie. Dlatego piszę ten tekst, aby sama przed sobą się zdeklarować. I zrobię to!

Kto mnie zmotywował?

Żeby nie było, że ja taka anielska matka jestem i sama na to wpadłam… Hmm… W sumie wpadłam, ale na wpis na facebooku nt. kampanii #KOCHANIEprzezCZYTANIE. Całą akcję zorganizowała Magdalena Erbel z SavetheMagicMoments.pl i chwała jej za to.

Każdy z nas kocha swojego maluszka lub „-szki” jeśli ma ich więcej. Pokażmy im jak je kochamy!

Czytajmy!


Czy spodobał Ci się przeczytany właśnie tekst?

Jeśli tak, to bardzo mi miło. Chcesz co jakiś czas poczytać o moich pasjach związanych z życiem mamy marketerki? Masz kilka możliwości:
udostępnij ten wpis jeśli Ci się podoba i chcesz pokazać go innym,
– zostaw komentarz – chcę wiedzieć czy myślisz podobnie do mnie, a może masz zupełnie inne zdanie,
polub mój profil na Facebooku – sporo tam kulisów moich pasji,
zaobserwuj Instagrama – jeśli lubisz oglądać moje zdjęcia 🙂
Do następnego!